ślub Wpis

Projekt: Ślub Boho – 2. Jak wybrać miejsce na wesele?

22 października 2016

Wpisu ze stylizacją nie będzie, ponieważ znów nie mam zdjęć. Ale na ostatniej fali mojej systematyczności, nie mogę sobie odmówić naskrobania czegoś dla Was. Melduję wszem i wobec, że otrzymaliśmy już zdjęcia ślubne od naszej cudnej pani fotograf – Malexandry (ps. może pamiętacie zdjęcia, które robiła mi na bloga). Dlatego też w dniu dzisiejszym rozpoczynam długą i dokładną serię postów związanych z planowaniem ślubu i wesela.

Na pewno będzie bardzo bezkompromisowo i subiektywnie. Podzielę się z Wami wszystkimi moimi doświadczeniami, przemyśleniami i opiniami. Będzie również nietypowo, gdyż zarówno nasz ślub jak i wesele, było z punktu widzenia tradycji dziwne – ale Was to chyba nie dziwi, prawda? Posty nie będą w najmniejszym stopniu sponsorowane. Moich usługodawców wymienię, polecę, albo i nie. Jak to zwykle u mnie – bez owijania w bawełnę.

Projekt: Ślub Boho czas zacząć! A w zasadzie wznowić, ponieważ jakiś czas temu pisałam Wam przecież o zaręczynach. Obiecuję, że moje posty przydadzą się również fanom innych ślubnych klimatów i każda przyszła para młoda znajdzie w nich coś dla siebie. Uprzedzam – dzisiaj będzie długaśnie.

km-www-mal_0963

No więc, jesteśmy świeżo po zaręczynach i zastanawiamy się, w co najpierw włożyć ręce, żeby dobrze i z głową przygotować się do ślubu. Na myśl przychodzi od razu: ustalmy datę ślubu! I tu popełniamy pierwszy błąd. Najpierw należy rozejrzeć się za salą. Dni w przyszłości jest więcej niż sal weselnych w okolicy. Oczywiście wstępnie warto ustalić rok i porę roku, w której chcemy się pobrać, ale nie warto ograniczać się do jednej daty, gdyż stawiamy przed sobą pierwszy murek do przeskoczenia. Każda data na ślub jest dobra, a nie każda sala na wesele spełni kryteria i będzie wolna w upatrzonym przez nas. Warto więc być otwartym i datę wybrać spośród dostępnych na sali, która najbardziej nam się spodobała. Szczególnie jeśli zależy nam na tym, aby ślub odbył się w sobotę w sezonie ślubnym (kwiecień-październik).

Ale zanim zaczniecie szukać sali ustalcie razem następujące rzeczy:

  1. Liczba gości – warto sporządzić wstępną listę gości, będziecie wiedzieli czy szukać sali na 70, 150 czy 400 osób – pamiętajcie jednak, że właściciele sal często zawyżają ich pojemność, a zdecydowanie lepiej żeby była pusta niż ciasna
  2. Okolica – weźcie w łapkę mapę swoich okolic i zwyczajnie zakreślcie kółkiem akceptowalny przez Was obszar – dla jednych 10 km od miejsca zamieszkania to już dużo, dla niektórych 40 to wciąż mało
  3. Budżet – bardzo wstępnie określcie ile możecie wydać na wesele – pamiętajcie, że ta kwota zawsze ulegnie zwiększeniu 😉
  4. Rok i porę roku – o tym pisałam już wcześniej – lepiej to siebie dostosować do sali, niż szukać sali z wolnym terminem, który wybraliśmy
  5. Styl wesela – napiszę o tym osobny post, ale w momencie rozpoczęcia przygotowań warto już wiedzieć czy marzy Wam się impreza w stylu rustykalnym, klasycznym czy bardzo eleganckim i pod tym kątem wybrać miejsce – ciężko później będzie kryształowy żyrandol połączyć z jutą na stołach
  6. Poprawiny? – jeśli chcecie je zorganizować trzeba to wiedzieć od początku – czasem wesela na salach są dzień po dniu
  7. Typ wesela – wiejskie w remizie/namiocie, z własną kucharką, zewnętrznym cateringiem czy klasyczne z obsługą z sali, a może coś jeszcze innego

km-www-mal_0861

Kolejnym krokiem jest ustalenie indywidualnych kryteriów wyboru. Wypiszcie je w kolejności od najważniejszych, które sala koniecznie musi spełnić do najmniej ważnych, które fajnie jakby były, ale jak ich nie będzie to coś się wykombinuje. Poniżej wypiszę nasze, oczywiście u każdego będzie to wyglądać zupełnie inaczej.

Kryteria wyboru:

  1. Doskonałe jedzenie – wydaje mi się, że to kryterium powinno znajdować się wysoko u wszystkich par. Z doświadczenia teraz jestem w stanie powiedzieć, że jeśli chodzi o jedzenie to wygrywają sale w hotelach i restauracjach, które na co dzień muszą trzymać poziom. Z typowymi salami weselnymi działającymi tylko w weekendy bywa już różnie.
  2. Miejsca noclegowe – ponad połowa naszych gości była przyjezdna, musieliśmy zapewnić im noclegi bez przejazdów
  3. Sala na około 70 osób – takie były nasze wstępne wyliczenia, okazały się poprawne, chociaż później stworzona lista gości miała aż 101 punktów
  4. Klimat boho/rustykalny – wieś, zielone otoczenie, duża przestrzeń, może jakaś wielska chata, może wiata, może namiot, najcudowniejsza byłaby jednak stodoła
  5. Odległość do 50 km od wschodnich granic Warszawy
  6. Przyzwoita cena – niestety nasze okolice to raczej szaleństwo cenowe, więc byliśmy gotowi na niemałe stawki, ale jednak więcej niż 250 zł/os. za jeden dzień to już by była przesada
  7. Możliwość zorganizowana ślubu cywilnego na terenie sali – moje małe marzenie
  8. Sierpień 2016 – dałam nam pół roku na organizację wesela, koniecznie chciałam pobrać się latem, niekoniecznie w sobotę. Nie wyobrażam sobie siebie planującej wesele przez 2 czy 3 lata – zwariowałabym, a chłop ze mną. A z takim wyprzedzeniem niestety rozchodzą się sobotnie terminy w najbardziej obleganych salach. Tego uporu na soboty to ja już totalnie nie rozumiem. Nasz ślub odbył się w poniedziałek 15.08 – dzień wolny, ale goście w większości wzięli urlop na wtorek.
  9. Drewniany parkiet – nawet nie wiem jak właściciele sal wpadają na to, żeby miejsce do tańczenia było wyłożone płytkami…

Klasyczne sale weselne odpadały u nas w przedbiegach, gdyż Misza nienawidził wesel i całej ich typowej otoczki, a ja jednak się upierałam na sielskie boho klimaty. Na szczęście przy całej organizacji mi zaufał i dał wolną rękę, chociaż nadal w połowie przygotowań marudził, że on nadal nie chce tego wesela.

Jeśli korzystamy z usług wedding plannera – dwie powyższe listy także trzeba sporządzić, aby nasz konsultant wiedział co nam zaproponować. Warto to wszystko przegadać również z rodzicami, szczególnie jeśli to oni finansują wesele. No i oczywiście pamiętajcie, że ślub i wesele to impreza narzeczonej i narzeczonego jednocześnie – słuchajcie się wzajemnie i dążcie do kompromisów. Powodów do sprzeczek może się pojawić cała masa – nie dajcie się zwariować!

km-www-mal_0878

Mamy listę spisanych oczekiwań? W tym momencie odpalamy internet wpisujemy w wyszukiwarce „wesele Warszawa” (lub coś podobnego, oczywiście dopasowując okolicę) i przeglądamy dziesiątki witryn będących spisem sal. Na wielu tych stronach od początku możemy przefiltrować wyniki względem swoich wymagań. Wybieramy kilka tych, które w opisie i na zdjęciach spełniają nasze oczekiwania, wykręcamy numer telefonu i dzwonimy. W czasie rozmowy dopytujemy o pozostałe ważne dla nas kwestie. Jeśli wszystko nam na razie pasuje, umawiamy się z managerem, plannerem lub właścicielem na spotkanie.

Ile czasu poświęcić na jedno spotkanie? Ciężko powiedzieć. Do niektórych sal się wchodzi i od razu się wie, że to nie to. Niektóre dyskwalifikują dopiero warunki współpracy. Ja kilka miejsc obdzwoniłam, jednak tylko do dwóch zawitałam, z czego z jednego uciekłam po 10 minutach, a drugie okazało się strzałem w dziesiątkę. Ale od początku wiedziałam czego chcę, a intuicja też mnie nie zawodzi.

Opinie w internecie – można się z nimi zapoznać, ale nie warto im ślepo ufać. Nigdy nie wiemy kto je pisał, może konkurencja, a może pracownicy sali pod delikatnym przymusem.

Teraz sporządźmy listę punktów o jakie warto zapytać na sali. Pominę oczywiste kwestie typu podstawowa cena za talerzyk i co w niej się zawiera lub cenę za wynajem obiektu w przypadku wesel z własną kucharką.

  1. Korkowe – to opłata za wniesienie własnego alkoholu, liczona od butelki lub od osoby
  2. Klimatyzacja/ogrzewanie
  3. Dekoracje – często sale zapewniają podstawowe ozdoby
  4. Zaliczka -zwrotna przy rozwiązaniu umowy/zadatek – bezzwrotny
  5. Cena za talerzyk dla dzieci i obsługi zewnętrznej – u nas dzieci do 3 roku życia były za free, do 12 roku życia 50%, obsługę zewnętrzną finalnie płaciliśmy 100%
  6. Minimalna liczba gości – przy takim zapisie mamy problem jeśli finalnie będzie ich mniej niż deklarowaliśmy – wtedy płacimy za puste krzesła do minimum
  7. Rozłożenie płatności – u nas całość była płatna w 3 ratach – ostatnia kilka tygodni przed weselem
  8. Kelnerzy – ile osób przypada na jednego kelnera – im mniej tym lepiej – wzrasta wtedy poziom obsługi
  9. Godziny przyjęcia – do której trwa impreza i ewentualnie ile trzeba dopłacić za każdą dodatkową godzinę
  10. Sejf – warto zamknąć prezenty na cztery spusty
  11. Agregat prądotwórczy – przezorny zawsze ubezpieczony, szczególnie letnią porą, gdy zdarzają się burze
  12. Menu dla wegetarian, bezglutenowców, osób uczulonych na laktozę czy inne produkty

Pytajcie o wszystko co wydaje się dla Was ważne. Pamiętajcie nie ma głupich pytań. Nie krępujcie się. Zwykle każdy w organizacji wesela jest debiutantem.

Sala wstępnie wybrana? Przed spisaniem umowy dogadajcie każdy szczegół. Przejrzyjcie typową umowę wybranej sali lub stwórzcie własną. Im więcej szczegółów zawartych w umowie tym lepiej dla Was. Jeśli czegoś nie będzie w umowie warto ustalenia mieć na mailu czy w osobnym piśmie. Mamy wtedy podkładkę, że wszystko było przegadane.

km-www-mal_0953

Nasz ślub i wesele odbyło się w hotelu Nosselia we wsi Krzyczki Szumne znajdującej się pod Nasielskiem (ok. 50 km od Warszawy). Gdy tylko tam pojechałam z rodzicami od razu wiedziałam, że to właśnie tutaj musimy zorganizować imprezę. Ogromny teren, noclegi, miejsce na ślub w plenerze, mini zoo (już wiecie skąd lama z pierwszego zdjęcia) sympatyczne dla oka zabudowania – w tym stara szkoła zaprojektowana przez samego Witkacego przeniesiona z innej lokalizacji. Miejsce wybieraliśmy z lutym, więc ogólnie było szaro i ponuro, a i tak się zauroczyłam. Tydzień potem zabrałam tam Miszę i jego rodziców, ale to była już tylko formalność. Wszystko przypieczętowała wizyta w hotelowej restauracji i jedzenie wręcz fenomenalne – a mi ciężko pod tym względem dogodzić. Zaczęliśmy więc negocjować umowę. Trwało to aż do końca czerwca. A ja w międzyczasie najadałam się trochę strachu i na pewno ciut osiwiałam ze stresu – dobrze, że mam jasne włosy to tego nie widać. W te kilka miesięcy zmienił się cały zarząd hotelu, a wraz z nim chyba 80% obsługi, w tym organizatorka ślubów. Powtarzaliśmy ustalenia, trochę zmieniliśmy pakiety, bo nowi właściciele jednak odrobinę inaczej podchodził do przyjęć. Z perspektywy czasu mogę jednak powiedzieć, że wyszło fenomenalnie i dla takiego efektu warto się było postresować.

mapa

km-www-mal_0958

A to właśnie była nasza „sala weselna”. Nosselia organizuje wesela w restauracji, starej szkole, pod wiatą grillową oraz właśnie w namiocie. Dwie pierwsze lokalizacje były za małe nawet na nasze kameralne przyjęcie. Wiata to nieco ryzykowna opcja – belki są nisko, zamiast parkietu jest posadzka – trochę więc niewygodna na imprezę z tańcami. Namiot okazał się idealny i tak nietypowy, jak tego oczekiwaliśmy. Bardzo duża powierzchnia, drewniana podłoga i wielka biała przestrzeń, z którą można zrobić wszystko. O organizacji wesela w namiocie napiszę oddzielny wpis – myślę, że przyda się wielu parom, a i gościom trochę otworzy oczy, bo to trochę nowość w Polsce. Sama na początku nie wiedziałam „jak to się je”, chociaż w zeszłym roku byliśmy na weselu pod namiotem.

12745694_1106957892668167_7453582319729983938_n

Tak właśnie wyglądał namiot gdy podejmowaliśmy decyzję. Jednak wyobraźnia musiała mi działać doskonale.

km-www-mal_2585

Wbrew pozorom i wchodzącym na nasz rynek trendom, wybór miejsca na wesele w klimacie boho jest dosyć ograniczony. Popularne i rekomendowane przez wyszukiwarki są sale typu karczma, całe wykonane z drewna, ze starymi meblami, ale dla mnie to już zbyt dużo. Klimat i wystrój w takich miejscach jest mocno pretensjonalny i należy się do niego dostosować – a tego nie lubię. Marzyłam o stodole – one są zwykle puste i przez to dają większe możliwości do popisu zmiennymi dekoracjami. Można w nich stworzyć unikalny, wyjątkowy klimat – odmienny dla każdej uroczystości. Niestety nic takiego nie znalazłam w okolicy, a jak już na coś byłam w stanie się zgodzić to miejsce dyskwalifikował brak noclegów. Także może powinnam się zastanowić nad otwarciem własnego biznesu? Stanęło na namiocie i absolutnie tego nie żałujemy!

km-www-mal_3761

Macie coś do dodania? Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami!

Dajcie również znać o czym chcecie się dowiedzieć w kolejnym poście z serii ślubnej.

3 komentarze

  • Reply Patrycja 22 października 2016 at 18:17

    Byłam, widziałam opowiem o tym wnukom;))) Kasia chcę to przeżyć jeszcze raz czy palnujecie taką imprezę na 10 rocznice?;p

    • Reply Marionetka Mody 22 października 2016 at 18:32

      Ja tam mogę nawet co rok! Tylko skąd wziąć kasiorę na to wszystko?

  • Reply Królowa Karo 25 października 2016 at 20:05

    Bardzo życiowy ten poradnik i rzeczywiście zwraca uwagę nawet na to, co w ferworze euforii przygotowań można przeoczyć. Czekam na następne posty!

  • Leave a Reply