ślub Stylizacje Wpis

Projekt: Ślub Boho – 3. Suknia ślubna

16 listopada 2016

Trochę zrywam z kolejnością, która miała się opierać na harmonogramie załatwiania spraw związanych z weselem, ale bez pokazania Wam swojej sukni nie mogę dodać połowy zdjęć. A przy tym co jak co, ale kiecka jest jedną z ważniejszych rzeczy dla każdej kobiety podczas ślubu, więc nawet nie wspominam jak ważny to element dla szafiarki i modomaniaczki.

suknia ślubna boho

Może to się wydać dziwne, ale chciałam absolutnie olać ten temat. Miałam zamiar zamówić sobie jakąś kiecę przez neta, nie droższą niż 1000 zł, a najlepiej jakbym jakąś znalazła w lumpie i trochę przerobiła. Szukałam nawet używanych – ale mało która wpadała mi w oko, miała rozsądną cenę, dobrą długość (tu był największy problem mimo, że do ślubu szłam w płaskich butach) i wymiary. Wcale nie uśmiechało mi się wydawanie tysięcy na sukienkę na raz. Na samą myśl o rajdzie przez salony z sukniami robiło mi się słabo i chciałam tego za wszelką cenę uniknąć – czego z perspektywy czasu chyba jednak trochę żałuję. Miałam przed oczami tę całą otoczkę z amerykańskich filmów i programów: sztab ludzi z Tobą, przynoszą Ci kolejne kiecki, nic nie czujesz, potem się w jednej zakochujesz i płaczesz, a cała świta z Tobą. Do tego jeszcze dochodziła odrobina presji czasu – kiecy zaczęłam szukać około 5 miesięcy przed ślubem – co według lasek z forum ślubnego to już prawie koniec świata i powinnam być mocno zdesperowana. Na nic tłumaczenia, że 3 tygodnie wcześniej dopiero się zaręczyłam. Świadkowa z mamą jednak namówiły mnie na wizytę w jednym salonie. Miał to być jeden, jedyny i jak nic w nim nie znajdę to zamawiam przez neta. Musiałam więc zrobić mocny reaserch. Przejrzałam strony połowy warszawskich salonów ślubnych, aby nie iść w ciemno, żeby potem się nie okazało, że nie mają sukni zgodnej z moimi kryteriami. A te były dość konkretne.

Pierwotne kryteria wyboru sukni

  1. Styl boho – ten cały luz, wygoda, koronki, brak usztywnień, gorsetów, tiulów, koła
  2. Długi rękaw – nie cierpię swoich okrągłych ramion i na nic było gadanie, że w sierpniu będzie mi za ciepło
  3. Nietypowość – absolutnie nie widziałam się w klasycznej (jak na moje myślenie na tamten moment) sukni ślubnej typu śnieżnobiała princeska z gorsetem
  4. Miała pasować do wianka –  welon od początku nie wchodził w grę
  5. Dekolt na plecach, brak dekoltu z przodu – a to chyba bez większej ideologii, ot fanaberia
  6. Jak najtańsza – moje sknerstwo znowu ze mnie wychodzi

suknia ślubna boho

Po rozeznaniu kolekcji i poleceniach na forum, zdecydowałam się na wizytę w salonie, który okazał się być najbliżej mojego mieszkania. Zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę w salonie Julia Gastoł w podwarszawskich Ząbkach.

Jest to atelier projektantki sukni ślubnych i wieczorowych. Projekty są autorskie, dostępne tylko w tym jednym salonie, szyte na miejscu na każdą klientkę, w doskonałych cenach (najdroższa suknia jaką mierzyłam kosztowała 3300 zł a była cała w koronce wyszywanej koralikami). Do tego luźna, domowa atmosfera, nikt niczego nie wciska na siłę, możliwe są wszystkie możliwe przeróbki sukienek, a do tego można z projektantką usiąść nad własnym projektem.

Suknie w klimatach boho znajdziemy również u: Salon Adria, Sylwia Kopczyńska, Justyna Kodym, Boso, Moons, Anna Kara, BHDLN –  większość to nasze rodzime marki. Warto także przyjrzeć się używanym, oryginalnym sukniom vintage. W Polsce niestety mało dostępne, ale na etsy.com znajdziemy ich masę w przystępnych cenach.

Moje zakupy trwały może 10 minut. Pokazałam wraz z mamą konsultantce może 5 sukni paluszkiem. Pani przyszła, założyła je na mnie. A w zasadzie usiłowała je naciągnąć na moje okrąglutkie ciałko. Niestety modele pokazowe są wąskie i długie – takie jak modelki. Tak, wybrałam suknię, w którą się nie dopinałam, ale to nie było największym problemem – ja się nawet w rękawki nie wcisnęłam, więc finalnie wyglądałam komicznie. Zanim jak zwykle spóźniona Patrycja dotarła do nas, decyzja w zasadzie była podjęta. Druga z mierzonych sukienek, wybrana przez moją mamę, okazała się najodpowiedniejsza. Najlepiej leżała, miała ciekawy kolor, a więc była nietypowa, no i oczywiście spełniała również pozostałe kryteria. Nie było łez, ekscytacji, podniecenia. Ot, zakupy jak każde inne. A ja wiedziałam, że muszę coś wybrać, bo nigdzie więcej nie idę. Miary zdjęte, rachunek podpisany, czekamy na przymiarki. Pierwotna wersja sukienki kosztowała 2090 zł. Wszelkie krawędzie „bluzki” wykończone były koralikową tasiemką, z której zrezygnowałam całkiem. Za tę przeróbkę dostałam upust 100 zł – no bo przecież mniej produktu pójdzie. Także finalnie za kieckę dałam 1990 zł. Co dwukrotnie przekroczyło mój budżet, ale chyba spokojna głowa była tego warta.

Jest to model Rosa z kolekcji 2016 z drobnymi przeróbkami.

boho wedding dress

Potem zaczęły się wątpliwości. Po kilku miesiącach na forum ślubnym zauważyłam, że to właśnie kiecki z gładkim dołem i koronkową górą są najbardziej typowe w tym sezonie. I to mnie trochę dobiło, bo jak wiecie, nienawidzę być taka jak inni. Potem sobie jednak przetłumaczyłam, że głupia ja, przecież ten kolor i względny ascetyzm oraz reszta stylizacji i oprawy zrobią wszystko. A od dnia zakupów przestały mi się kompletnie podobać suknie w kolorze bieli i ecru. Jedyne, na które zwracałam uwagę w necie to były te beżowe, tofee, różowe i niebieskie. I tak mi zostało do dziś. Chociaż niestety na większość zdjęć ten mój beż wypada prawie jak złamana biel.

MITY

  1. 8 miesięcy przed ślubem to ostatnia chwila na poszukiwania – 5 miesięcy przed ślubem nikt mi nie marudził w salonie, że to ostatnia chwila. Miałam wrażenie nawet, że mają spory zapas czasu, ponieważ na pierwszą przymiarkę zostałam umówiona dopiero 2,5 miesiąca później. Na tej przymiarce spódnica miała tylko połowę warstw, a koszulka składała się z trzech, niewykończonych części. Kolejna przymiarka miesiąc przed ślubem – suknia jedynie do skrócenia i drobnych przeróbek. Odbiór 3 dni przed imprezą, przymierzyłam, zapłaciłam, wyszłam. Wiem jednak, że niektóre salony ściągają suknie z drugiego końca świata – trwa to czasem kilka miesięcy, potem jest tylko jedna przymiarka w zasadzie na ostatnią chwilę – bo tylko dopasowują ją do sylwetki.

    boho wedding dress

    to właśnie foto z drugiej przymiarki, przed ostatnimi przeróbkami – robione kalkulatorem, sorry za jakość

2.Poczujesz, że to ta jedyna – największa bzdura, która doprowadza jedynie do frustracji i marnotrawstwa czasu. Jeśli nie jesteś przewrażliwioną romantyczką, której wydaje się, że elegancką, długą suknię można założyć tylko raz w życiu – nie poczujesz nic więcej, niż podczas normalnych zakupów. Podoba mi się i dobrze wyglądam to biorę, koniec. I takie zachowanie to nic dziwnego.

3. Biel i tylko biel jest dla Panny Młodej – no ewentualnie ecru. Kolor sukni dobieramy do swojej buzi i typu urody. Od początku nie chciałam mierzyć śnieżnobiałej sukni, za namową mamy jedną przymierzyłam i… obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem. Wyglądałam jak gnijąca panna młoda – kocham Tima Burtona, więc byłoby idealnie na Halloween. W ecru i innych złamanych bielach już było lepiej, ale nadal nie to. Dopiero ecru w połączeniu z beżem spełniło moje oczekiwania. To samo tyczy się również kroju, ale o doborze sukni do sylwetki powstała już masa artykułów – sama kiedyś jeden dla szafy pisałam – więc zajrzyjcie tam. Nie spełniaj oczekiwań mamy, babci, narzeczonego. Spełniaj swoje marzenia! Dla najbliższych powinnaś być najpiękniejsza nawet w jutowym worku pokutnym. Spotkałam się też z obawami, że złamana biel będzie wyglądać „brudno” przy śnieżnej koszuli młodego, gości, obrusach czy innych materiałach. Myślę, że każdy normalny człowiek wie, że nikt nie idzie do ślubu w brudnej sukni, tylko teraz mamy takie kolory. A do tego gwarantuję, że 99% gości nie zwróci uwagi na to, że suknia odcina się kolorystycznie od pokrowca na krzesło.

4. Suknie bez koła plączą się pod nogami – gucio prawda, trzeba tylko uważać na schodach, ale to jak z każdą maxi sukienką

5. Długi rękaw krępuje ruchy i jest w nim za ciepło – to może być prawda, warto więc podczas przymiarki pomachać rękami, poskakać potańczyć, kucnąć, usiąść i sprawdzić czy suknia jest wygodna. Krępowanie ruchów jest kwestią doboru materiałów i precyzją szycia. Moja suknia wykonana była z miękkiej gipiury i absolutnie jej nie czułam. Za gorąco również mi nie było, ale ogólnie aura na zewnątrz nie powalała ciepłem w dniu ślubu.

6. Nie wypada – często czytam, że pannie młodej z dziećmi nie wypada założyć białej księżniczki, albo, że na ślub cywilny sukienka musi być skromniejsza i kilka innych przestróg z ust babć, cioć czy sąsiadek – olej gadanie! To Twój dzień, Twoja kiecka, a ślub to ślub, każdy jak tak samo ważny, choćby przed obliczem samego latającego potwora spagetti.

suknia ślubna boho

Suknia wisi po dziś dzień w mojej szafie i szybko stamtąd nie ucieknie. Nie zamierzam jej sprzedawać. Niech kiedyś ją odgrzebie moje dziecko i się ucieszy jak ja po przymierzeniu sukni mojej mamy – którą nawet chciałam przerobić na swoją, ale niestety i długość i gabaryty nie te, no i ona była śnieżnobiała. Swoją kiecę chciałam rozczłonkować, nosić osobno bluzkę, a osobno spódnicę skróconą do pół łydki, ale jakoś tak mi szkoda.

Na koniec kilka porad dla przyszłych panien młodych

  1. Spełniaj swoje marzenia – jeszcze raz to powtórzę!
  2. Na poszukiwania sukni weź ze sobą 1-3 osoby max – ale nie idź też sama – w niektórych salonach potraktują Cię niepoważnie i będą wciskać na siłę, poza tym surowe oko jednak się przyda
  3. Kolor do typu urody, krój do sylwetki – zdecyduj się nawet na długość midi jeśli w takiej czujesz się lepiej
  4. Najpierw suknia, potem dodatki – znam dziewczyny, które najpierw kupiły buty, a potem dobierały do nich suknię, kompletny bezsens
  5. Rozeznaj się – przed wizytą w salonie dokładnie zbadaj dostępne kolekcje na stronie internetowej
  6. Umów się – wtedy masz do dyspozycji konsultantkę na wyłączność w konkretnym dniu i na konkretną godzinę
  7. Zaliczka – podczas poszukiwań przygotuj pieniądze w razie zakupu, przy zamówieniu płaciłam 25% ceny sukni, reszta przy odbiorze
  8. Cielista, pełna bielizna, wygodne buty i delikatny makijaż – tak wyrusz na poszukiwania, aby nie krępować się w przymierzalni z konsultantką oraz aby nie pobrudzić mierzonych modeli podkładem
  9. Bielizna, biżuteria i buty ślubne – to weź na przymiarkę gdy suknia będzie już prawie gotowa, wtedy też warto się mocniej pomalować i uczesać zgodnie z planem, aby mieć obraz całości i ewentualnie nanieść poprawki
  10. To, w czym się zakochasz na zdjęciach w internecie może okazać się rozczarowaniem – warto więc nie „napalać” się na konkretny model, który pięknie wygląda na szczupłej, wysokiej modelce stojącej na metrowym podeście na sesji
  11. Nie zamykaj się na jeden krój i styl – bądź otwarta na sugestie towarzyszek i konsultantek, mierz różne suknie, może akurat ta nieoczekiwana spodoba Ci się najbardziej
  12. Klimat wesela i sali oraz pora roku – to miej na uwadze podczas poszukiwań, wielka princeska z kryształami w stodole będzie wyglądać źle i niespójnie. Tak samo jak ciężka pianka czy grube mikado w środku upalnego lata.
  13. Skromność – pamiętaj, że to elegancka uroczystość w rodzinnym gronie, często odbywająca się w kościele, który ma dosyć sztywne zasady odnośnie ubioru. Pannie Młodej również nie wypada wylecieć z gołym biustem, ramionami czy dekoltem na plecach do samego tyłka a nałożona na odkrywającą ciało kieckę tiulowa koszulka nic nie zmienia. Tutaj akurat jestem tradycjonalistką.
  14. Biustonosz – zakochana byłam w sukniach z głębokimi dekoltami na plecach, jednak nie było szans na znalezienie do nich biustonosza – w swojej sukni musiałam więc spłycać dekolt, bo niestety przy gabarycie mojego biustu wszycie miseczek czy stanik samonośny nie zdałyby egzaminu. Absolutnie nie myślimy o takiej rzeczy jak biustonosz gdy wybieramy piękną suknię z gołymi plecami. A warto.
  15. Plus size – niektóre salony posiadają modele w rozmiarach XXL, jeśli więc wiesz, że nawet nie masz co próbować się wcisnąć w suknię modelową zadzwoń do wybranego salonu i dopytaj czy mają kiecki też w większych rozmiarach, żebyś nie musiała kupować prosto z katalogu lub jedynie przykładając model do siebie.
  16. Szycie u krawcowej – istnieje również możliwość uszycia własnego projektu u krawcowej lub zrobienia repliki drogiej sukni. Wtedy same wybieramy materiały i w sumie w ciemno decydujemy się na szycie. Jest to opcja na pewno tańsza, ale trzeba mieć sprawdzoną krawcową. Warto wcześniej przejechać się jednak po salonach i poprzymierzać różne modele, żeby zorientować się czy nasz projekt ma szanse na powodzenie. Co do szycia replik mam pewne opory moralne związane z tym, że tak na serio to szyjemy podróbkę…
  17. Wygoda – pamiętaj, że spędzisz w tej kiecce parenaście godzin pełnych siadania, wstawania, klękania, wygibasów na parkiecie, wizyt w toalecie – nie może krępować Twoich ruchów już podczas poszukiwań. Pobiegaj po salonie, sprawdź czy wszystko jest ok. Wygląd to nie wszystko, a panna młoda przez cały dzień nosząca dół swojej sukni w rękach czy ciągle podciągająca gorset do góry nie wydaje się być elegancka.
  18. Jakość – podejdź do zakupu sukni tak jak do każdego innego ciuchowego shoppingu. Sprawdź jakość wykończenia, szwy, aplikacje. Zapytaj o skład materiału. Może tutaj również warto wspierać polskie marki i lokalnych projektantów?
  19. Przeróbki – dopytaj o możliwość modyfikacji modelu. Inny dekolt, ozdoby czy pasek w talii nie powinny być wyzwaniem dla salonu.
  20. Nie panikuj! – nie licz na oczarowanie rodem z amerykańskich komedii romantycznych – wtedy się nie zawiedziesz. Emocje odłóż na bok. Suknia to ciuch jak każdy inny. Nic więcej. Nie dorabiaj ideologii do tego zakupu, bo zwariujesz.

Powodzenia dziewczyny! W razie pytań pozostaję do dyspozycji. Jak coś mi się jeszcze przypomni to dopiszę dla kolejnych odwiedzających 🙂

Zdjęcia reportażowe to oczywiście ponownie dzieło Malexandry, a plener wykonała Olga.

5 komentarzy

  • Reply Moda i takie tam 16 listopada 2016 at 21:20

    Pięknie wyglądałaś!!! Ja swoją kieckę ślubną kupowałam jakoś 3 tygodnie przed 🙂 Fakt, że do cywilnego ale nie zmienia to faktu, że właśnie było jeszcze gorzej. BO typowej „ślubnej” nie chciałam, tylko bardziej koktajlową, ale mającą jednak charakter.

  • Reply Corba Style 17 listopada 2016 at 17:56

    Świetne wybrałaś! Ja właśnie tych rękawów żałuję. To znaczy, że ich nie miałam 😉

  • Reply dishdogz 19 listopada 2016 at 10:24

    Bardzo ładną wybrałaś! Nie wiem, czy ja, mając swój ślub nie kupiłabym jakiejś w granicach 500 zł 😀 Widziałam parę mega fajnych sukienek na zalando. Prawdopodobnie byłby to lepszy wybór niż zakup sukienki na jeden raz 🙂

  • Reply lukaszmakeup.pl 19 listopada 2016 at 22:12

    Piękne zdjęcie !

  • Reply Nippi 20 listopada 2016 at 08:33

    Cudowna sukienka 🙂

  • Leave a Reply