ślub

Projekt: Ślub Boho – 9. Fryzura Panny Młodej

21 czerwca 2017

Jeden post ślubny pominęłam, ale wracam do tej serii, bo wiem, że spotyka się ona z bardzo dużym zainteresowaniem. Dziś zbiorę wszystkie moje doświadczenia dotyczące ogólnej stylizacji Panny Młodej, a także poświęcę akapit fryzurze. Czemu akurat ten temat? A no niestety tutaj zauważam najwięcej błędów popełnianych przez panny młode, a przecież to jedyny element zależy jedynie od nich i jeden z ważniejszych! Chciałam wszystkie części looku zebrać do kupy, ale tak się rozpisałam we wstępie i przy pierwszym akapicie, że będzie tylko ogół i fryzura. Kolejne części niebawem.

Co składa się na stylizację panny młodej?

  • suknia – oczywiście! Kiecce poświęciłam już osobny wpis. Do przeczytania TUTAJ.
  • fryzura
  • makijaż
  • biżuteria
  • buty
  • bielizna
  • welon/stroik/wianek
  • bukiet

Często spotykam się ze zdaniem „w dniu ślubu chcę wyglądać zupełnie inaczej niż na co dzień”. Wtedy zadaję pytanie „dlaczego?” Czemu w dniu ślubu chcesz być kimś innym? Czemu chcesz, żeby goście (albo co gorsza narzeczony) Cię nie poznali? To jest pierwszy i podstawowy błąd! Przede wszystkim powinnaś pozostać sobą, tylko w bardziej profesjonalnej, wizytowej wersji. Na co dzień prawie się nie malujesz, włosy upinasz w kitkę, chodzisz tylko w sportowych butach? Na ślub wybierz delikatny makijaż, podrasowaną fryzurę z kucykiem w roli głównej i wygodne baleriny lub nawet trampki! Po co się masz męczyć i udawać księżniczkę, do której Ci daleko?

Drugi błąd to brak spójności. Ja wiem, że w moich postach ślubnych słowo „spójność” pojawia się bardzo często, ale uważam je za kluczowe w przygotowaniach do wesela. Elementy nie powinny tylko współgrać z tematem/kolorem przewodnim oraz miejscem imprezy, ale przede wszystkim z urodą panny młodej. Muszą również pasować do siebie nawzajem. A to wcale nie jest takie proste jakby się wydawało. Ile razy na zdjęciach ślubnych widzę „ciepłą” pannę młodą w sukni w kolorze ecru (tu już społeczeństwo na szczęście jest wyedukowane), która ozdabia się srebrną biżuterią z kryształkami. Ja wiem, że złoto jest drogie, a to jest biżuteria najczęściej na raz, ale przecież można kupić tylko pozłacane srebro, albo metal w ciepłym odcieniu. Do tego oczywiście bukiet oparty na kwiatach w chłodnym kolorze i śnieżnobiałe buciki. Oczy mi wtedy wyżera. Jeśli boisz się takich błędów i nie znasz zasad komponowania stroju, może warto w budżecie ślubnym wygospodarować kilka stówek na konsultację ze stylistką?

Główne problemy omówiłam, teraz zajmę się poszczególnymi elementami looku ślubnego.

Fryzura panny młodej

Koczki, loczki, upięcia, ślimaczki, tona lakieru, druga tona wsuwek i to przeświadczenie, że fryzura powinna pozostać nienaruszona najlepiej przez 3 dni. A potem mamy młode w hełmach rodem z lat 90. Nie dość, że to niemodne, to jeszcze nienaturalne i niepotrzebne. Obecnie przeżywamy renesans powrotu do natury i nawet przy bardzo strojnych stylizacjach panny młode coraz częściej wybierają nieco luźniejsze upięcia. Dobrze zrobione będą tak samo trwałe jak kokony.

A może po prostu je rozpuścić i wyprostować/pokręcić? Przy braku pomysłów prostota sprawdzi się lepiej niż wielogodzinne kombinowanie – przy okazji nie osiwiejemy, a siwa panna młoda to większy problem. A tu znowu pojawia się mit: w rozpuszczonych włosach jest gorąco. Jakoś dziwnym trafem na co dzień większość dziewczyn nosi właśnie rozpuszczone włosy i nie narzeka. Poza tym czy taką zbrodnią jest ukręcenie kłosa lub lekkie podpięcie w trakcie wesela gdy już nie będziemy mogły wytrzymać przez upał? A co jak się rozprostują/rozwichrzą po przytulaniu najbliższych i szalonym tańcu? No raczej nikt nas za to nie zamorduje. Moje loczki wytrzymały dokładnie do pierwszego tańca i ani minuty dłużej. Potem miałam prostą szopę i też było dobrze, na luzie, bez spiny i godziny spędzonej w pokoju na dokręcaniu fal. Podczas zimnych ogni to nawet trochę się zjarały i śmierdziały przez resztę wesela. Coś się stało? Nie!

Pamiętajmy o wyborze dobrej, sprawdzonej fryzjerki – najlepiej takiej, która skupia się głównie na upięciach. Jeśli takowej nie mamy umówmy się na kilka fryzur próbnych z różnymi stylistkami, aż nie znajdziemy tej jedynej. Fryzura próbna ma sprawdzić głównie umiejętności profesjonalistki, która następnie zaproponuje nam idealną fryzurę. Nie trzymajmy się kurczowo jednej dziewczyny i róbmy 15 różnych fryzur, bo to nie wyjdzie na dobre. Przed ślubem nie decydujmy się również na drastyczne zmiany wizerunku, nowy kolor włosów dzień przed lub mocne cięcia. Lepiej w tej kwestii postawić na sprawdzony look.

Fryzurę musimy dopasować do swojej buzi, sukni, figury – aby sylwetka nam się zbytnio nie zaburzyła przez małą głowę i wielką suknię lub odwrotnie. Jeśli mamy wybraną suknię z pięknym tyłem – odsłońmy go podpinając kosmyki do góry. Trzeba mieć również na uwadze kondycję i budowę naszych włosów. Na fotkach – inspiracjach w magazynach fryzjerskich każda, absolutnie każda modelka ma więcej doczepek niż swoich włosów. Jeśli zależy nam na mega objętości warto rozważyć naturalne, profesjonalne doczepki. Niestety to droga sprawa, jednak nie warto nawet patrzeć na syntetyczne substytuty.

Ułożenie włosów musi być także dobrane do wybranej  przez nas ozdoby – wianki lubią rozpuszczone włosy lub lekko rozwalone warkocze. Stroiki z kwiatów, spinki, grzebyki, toczki i opaski dobrze dogadują się z kokami. Welon sprawdzi się wszędzie oprócz fryzur z długim warkoczem. Welon i rozpuszczone włosy? Tak to możliwe! Trzeba jednak lekko podpiąć kosmyki, aby grzebyk miał się na czym trzymać. Jeśli wybieramy opcję niski kok + welon koniecznie wsuńmy grzebyk od góry! Trochę zasłonimy fryzurę (tylko na jakiś czas), ale przynajmniej nie będzie wrażenia, że welon wyrasta nam z szyi. Dobierzmy uczesanie tak, aby prezentowało się nieźle także po zdjęciu ozdoby. W końcu kwiatki we włosach padną, wianek na dłuższą metę podczas szaleństwa na parkiecie jest niewygodny, a welon zdejmujemy po ślubie/oczepinach.

Koniecznie pamiętajcie o zamówieniu fryzjerki również na sesję plenerową! To właśnie te zdjęcia robią największe wow i warto na nich wyglądać wow!

Jak wygląda fryzura panny młodej w klimacie boho?

Rozpuszczone loczki, luźne upięcie, kłosy, warkocze. Naturalność, swoboda, dziewczęcość. Kwiat we włosy i do przodu.

zdjęcia reportaż Malexandra

zdjęcia plener Olga Figaszewska

5 komentarzy

  • Reply Eveline Bison 22 czerwca 2017 at 13:54

    Fantastyczny i bardzo kompetentny wpis. Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś i uważam, że większość kobiet (bo mężczyźni raczej przytakują na to co wybrała ich partnerka;)) nie pojmuje ślubu jako całego wydarzenia i tego, że ten długo planowany dzień powinien być właśnie spójny.
    Często dopasowywany jest tylko fason sukienki do figury (choć to też nie zawsze) i na tym się kończy….A to żeby suknia pasowała do osobowości, miejsca wesela, do zaproszeń czy innych gadżetów na weselu, czy co więcej – do stroju Pana młodego, to już raczej jest spychane gdzieś w dal…. Efekt jest taki, że często wesele jest w górskiej karczmie, zaproszenia są klasyczne, a Panna Młoda ma cyrkonie i sukienkę rybkę w stylu glamour…..3 różne style, 1 ślub;)

    A jeśli chodzi o wybór fryzury, to ja od początku bałam się ciasnego i zalakierowanego upięcia i byłam u 3 różnych fryzjerów zanim się zdecydowałam na fryzurę ślubną 😉

  • Reply Katsuumi 22 czerwca 2017 at 17:18

    Wianek jest fenomenalny i cudownie w nim wygladasz 🙂 pozdrawiam i zapraszam 😉

  • Reply Królowa Karo 24 czerwca 2017 at 20:18

    Jejku, jak Ty pięknie wyglądałaś!!! 🙂

  • Reply Patrycja Story 2 lipca 2017 at 16:13

    haha Kasia moja najpiększejsza <3

  • Reply kasia olechowska 28 lipca 2017 at 09:51

    Fenomenalnie!,
    Naturalność w fantastycznym wydaniu piekna sukienka i ten wianek!
    Rewelacja!

  • Leave a Reply