Podróże

Odessa – czy wakacje na Ukrainie to dobry pomysł?

14 czerwca 2017

Bardzo lubię pisać dla Was relacje z podróży, przede wszystkim przez możliwość powrotu do miejsca wyjazdu. Tym razem po miesiącu, w końcu znalazłam miejsce i czas aby napisać Wam co nieco o naszych szybkich, majowych wakacjach na Ukrainie. Ja wiem, to brzmi bardziej egzotycznie niż wakacje na Karaibach czy w Tajlandii. No, bo kto o zdrowych zmysłach pcha się do kraju ogarniętego wojną, pełnego dziwnych ludzi, biednego i zaniedbanego. No dobra, do Lwowa jeszcze sporo Polaków na wycieczki jeździ, ale dalej już jednostki. Mam nadzieję, że trochę odczaruję Wam ten kraj. Odessa wita!

Informacje praktyczne

Odessa to milionowy (!) kurort nad Morzem Czarnym, blisko granicy z Mołdawią. Rysujemy prostą kreskę w dół od Kijowa i lądujemy właśnie w Odessie. Obowiązującą walutą jest hrywna (aby przeliczyć dzieliliśmy obowiązujące ceny przez 7), czas przesuwamy o godzinę do przodu, na miejscu spokojnie dogadamy się po rosyjsku, ukraińsku, angielsku, a z bidą nawet po polsku. Znajomość cyrylicy chociaż przez jednego członka wyprawy mocno zalecana. Wiza nie będzie Wam potrzebna.

Jak się tam dostać?

Z Warszawy bezpośrednio lata tam LOT, trochę taniej, ale z przesiadką w Kijowie i z małym bagażem możemy polecieć liniami ukraińskimi. Po półtorej godziny lądujemy na najbrzydszym lotnisku jakie do tej pory widziałam. Całe z betonowych płyt, a gmach terminalu przypomina dworzec autobusowy w Pułtusku. Potem jest tylko ciekawiej. Po mieście nie jeżdżą autobusy jako takie. Transport oparty jest na marszrutkach (małe busy), trolejbusach i tramwajach, które mają swój klimat (tak to ładnie ujmę, żeby nie napisać, że w większości są po prostu stare i zdezelowane). Za przejazd płacimy przy wyjściu u kierowcy lub konduktorki, która obok niego siedzi.

Spędziliśmy tam 4 majowe noce, jeszcze przed sezonem. Stąd na zdjęciach pustki. Miasto dopiero przygotowywało się na najazd turystów, trwały remonty, powoli otwierały się bary przy plaży. Jak tam jest w sezonie? Nie wiem, ale obawiam się, że wszędzie są dzikie tłumy Rosjan. W tym czasie innych Polaków spotkaliśmy raz, w postaci 3 sztuk. Obcokrajowców jednak było sporo.

Co tam można robić?

Odessa ma tylko 200 lat, więc raczej nie ma co się nastawiać na wielkie zwiedzanie. Miasto jest jednak pełne pięknych, chociaż często zaniedbanych secesyjnych budynków, pomników, cerkwi. Mamy tam też muzea, zoo, delfinarium, port i przepiękną operę. Wydaje mi się, że Odessa to typowa imprezownia. Masa knajp, barów, klubów nocnych. Czyli w nocy balujemy, w dzień dogorywamy na plaży. Po uliczkach jeździ masa samochodów (w tym cudne starocie), które parkują wszędzie i nie ustępują pieszym. Chodniki nie należą do najrówniejszych, a drogi do płaskich jak stół. Ma to swój klimat.

4 dni spokojnie wystarczyły na relaksujące zwiedzenie miasta i okolic, a także relaks na pustej jeszcze plaży. Jeden pełny dzień poświęciliśmy na wyjazd marszrutką do twierdzy Akerman – 1,5/2h w jedną stronę. Tam trafiliśmy na dwa plany filmowe. Film kostiumowy oraz propagandowy. Oprócz tego oczywiście zwiedziliśmy okazałą twierdzę, obeszliśmy normalne, niewielkie miasteczko i zjedliśmy obiad za 5,50 zł.

Wybraliśmy się również do delfinarium. Na zachodzie taka rozrywka kosztuje od 20 euro wzwyż. W Odessie zapłaciliśmy około 35 zł za godzinny pokaz z delfinami i fokami. Zoo tym razem ominęłam, gdyż jest ono utrzymane jednak na starą modłę – czyli małe klatki, pełno żelastwa i smutne zwierzaki, które nie mają miejsca i jako takiej swobody.

Wojna, bezpieczeństwo

Przed wyjazdem chyba tysiąc razy usłyszałam, że na Ukrainie jest niebezpiecznie, bo przecież Rosja, wojna, bieda, a więc kieszonkowcy. Czułam się tam niezwykle swojsko, normalnie. Biedę widać, brak socjalu, schronisk dla psów również. Każdy robi co może, żeby sobie dorobić. Niektórzy recytują wiersze na ulicy, sprzedają sadzonki roślin z ogródka, ustawiają domową wagę, na której można się zważyć za 2 hrywny. Cokolwiek, byle nie żebrać. Chociaż oczywiście żebraków również nie brakuje. Władze miasta też starają się dbać o to, żeby ich teren był możliwie zadbany, wyremontowany, atrakcyjny dla turystów. Czy czuć wojnę? Nie. Chociaż wyżej wspomniany film propagandowy z dziećmi oraz marsze i demonstracje coś znaczą na pewno. Ale czy u nas nie jest teraz tak samo?

Podsumowanie finansowe

Ukraina jest cholernie tania, nawet w takim wypierdzianym jak na ten kraj kurorcie wszędzie było nas stać na wszystko. Idealne miejsce na niskobudżetowe wakacje, wypad ze znajomymi, kawalerski/panieński. Najwięcej wydamy na przelot. Reszta zależy od nas. Podane ceny w przeliczeniu na złotówki.

Przeloty: 1200 zł w dwie strony dla dwóch osób LOT-em

Hotel Spa 4* przy głównym deptaku: 1100 zł/4 noce ze śniadaniami dla dwóch osób (można było jednak znaleźć opcję za 250 zł)

Piwo w knajpie/barze przy plaży: 3-8 zł

Obiad w dobrej restauracji: 15-30 zł

Miska pielmieni domowej roboty: 3,60 zł

Marszrutka po mieście: 0,70 zł

Trolejbus po mieście: 0,43 zł

Marszrutka do twierdzy: 6,70 zł

Wejście do twierdzy: 7 zł

Oceanarium + delfinarium: 50 zł

Muzea, wystawy: 1,50-10 zł

Na cały wyjazd wydaliśmy około 3100 zł. Po odjęciu lotu i bardzo wypasionego hotelu, „na bieżące wydatki” poszło jedynie 800 zł, a nie odmawialiśmy sobie absolutnie niczego.    

Warto?

Pewnie, że tak! Wycieczkę wspominam bardzo dobrze. Odpoczęłam, zrelaksowałam się, zobaczyłam niby bliski, ale zupełnie inny kawałek świata. Wiem, że nie ma się czego bać, ludzie są pozytywnie nastawieni, a Odessa jest bardzo przyjazna turystom. Ale zdecydowanie jest to miejsce dla osób, którzy szukają czegoś zupełnie innego niż luksusowy kurort, masa zabytków i drinki z palemką. Odessę będę polecać każdemu, kto chce odpocząć w swojskim otoczeniu nie wydając przy tym tysięcy euro.

28 komentarzy

  • Reply Różowa Szminka 14 czerwca 2017 at 11:21

    Dzięki Tobie mam kolejny cel 🙂 Myślę, że Odessa może mnie bardzo zauroczyć

  • Reply Patrycja Story 14 czerwca 2017 at 19:12

    mi się podoba! 😉 chyba mnie skusiłaś 😉

  • Reply Katsuumi 15 czerwca 2017 at 10:19

    Mnie też sie podoba,zdecydowanie!: ) pozdrawiam i zapraszam 😉

  • Reply Marcin Chmurzewski 20 czerwca 2017 at 11:33

    Nie no, za wyjazd do Odessy to podziwiam. Ja bym się nie odważył. Tym bardziej, że w telewizji cały czas trąbią o atakach, wybuchach, wariackich przejażdżkach samochodami po ludziach.

    • Reply Marionetka Mody 21 czerwca 2017 at 09:14

      Kraj jak każdy inny, ludzie żyją spokojnie. Wojna z Rosją jest na dalekim wschodzie Ukrainy. Ataki i wybuchy są w dużych aglomeracjach na zachodzie i tych bym właśnie unikała. Ale też nie dajmy się zwariować, bo tego terroryści od nas chcą: strachu.

  • Reply Julka 27 lipca 2017 at 07:19

    Wolę jednak inne klimaty nuż ODESSA

  • Reply kasia olechowska 28 lipca 2017 at 09:56

    Super! My podróżujemy po Polsce narazie..marzę aby zwiedzić Maroko morze kiedys sie spelni to male wielkie marzenie

    • Reply damian 19 października 2017 at 14:52

      b yłem w maroku w minione wakacje z żoną, krótko mówiąc-dupy nie urywa (agadir). brudno. Plaża fakt czysta lecz nudno, zadnych raf czy jakich kolwiek atrakcji przy płytkim nurkowaniu. jedyną atrakcją jest św. góra na która wybraliśmy sie rowerami. co niektorzy jeżdzili do marakeszu. Pi powrocie głownie mężczyźni zniesmaczeni-czerwone chałupy i ogrody. Zeszliśmy nieco miasta-zadnych ładniejszych meczetów. Pięknie oceniam czas bo z żoną z krótkim urlopem od dzieci, fajny hotel lecz to wszystko. Dwukrotnie byliśmy w turcji i z reką na sercu-10 razy ładniejsza

  • Reply beniz 18 października 2017 at 15:33

    Tekst jakby pisany przez nadętą warszawiankę.

    • Reply Marionetka Mody 18 października 2017 at 15:39

      Szanuję Twoje zdanie 😉

    • Reply dohan 16 listopada 2017 at 07:21

      Dokładnie. A co do tekstu „czy u nas nie jest teraz tak samo” to brak mi słów. Doprawdy, kim trzeba być, żeby robić takie porównania…? Reszta recenzji całkiem fajna i przydatna mimo „warszaFskiego nadęcia”.

      • Reply Marionetka Mody 5 grudnia 2017 at 11:44

        Chodziło mi jedynie o marsze, bez kontekstu politycznego. Są i u nas, są i na Ukrainie. Bez głębszych przemyśleń – bo kimże jestem, żeby je robić? Babą ze wsi, która postanowiła pisać bloga i to jeszcze głównie o szmatach 😉

  • Reply NikodemFM 18 listopada 2017 at 01:33

    Super relacja 😉 Was najwięcej wyniósł lot do Odessy, a od 9 grudnia tego roku dojedziemy tam pociągiem bezpośrednio z Przemyśla 🙂 (do samego Przemyśla dojechać również łatwo pociągiem). Ceny za przejazd pociągiem po Ukrainie tanie. Nie wiem ile do Odessy, ale z Przemyśla do Kijowa za 13,40 Euro od osoby pojedziemy. Pozdrawiam 😉

    • Reply Lili 3 grudnia 2017 at 20:20

      Bezpośredni pociąg z Przemyśla do Odessy? Nie ma takiego połączenia. Można jechać ze Lwowa do Odessy, najdroższe bilety po ok.80 zł, najtańsze ok.25.

      • Reply Riders 18 grudnia 2017 at 00:15

        Jest nowe połączenie z Przemyśla do Odessy od 10 grudnia.

  • Reply Dariusz 5 grudnia 2017 at 10:07

    „Ale czy u nas nie jest teraz tak samo”? – czy to środowisko skompromitowanego KOD ma takie poglądy?…Poza tym interesująca relacja.

    • Reply Marionetka Mody 5 grudnia 2017 at 11:39

      Bardziej chodziło mi o to, że i u nas i na Ukrainie jest organizowana masa pochodów. Kropka. O sytuacji politycznej nie napisałam ani słowa w tym kontekście. Nie znam się na polityce, nie obchodzi mnie ona, nie dyskutuję na tematy z nią związane.
      Dziękuję za docenienie pozostałej części wpisu i zapraszam na inne wpisy podróżnicze 🙂

  • Reply Rafał 5 grudnia 2017 at 18:58

    Recenzja interesująca bez zbędnych szczegółów chociaż i one się by przydaly. Ja popieram Jarka. Robi co może żeby żyło nam się lepiej w Polsce.

    • Reply Marionetka Mody 5 grudnia 2017 at 21:12

      Z chęcią odpowiem na szczegółowe pytania jeśli się takie pojawią 😉

    • Reply wildcard 21 grudnia 2017 at 13:28

      Chyba cie pogieło…… weź idz się naprostuj do Putina albo Orbana- to super nauczyciele Jarka

  • Reply marcin 10 grudnia 2017 at 13:35

    lot z Gdańska do Kijowa 230 w dwie strony lot z Kijowa do Odessy 45 zł w dwie strony za taką cene wyłowiłem bilety na lipiec 2018.
    Interesuje mnie czy na transport publiczny jest jakaś karta całodobowa bilet zbiorowy, ewentualnie namiar na tanią wypożyczalnie samochodów
    pozdrawiam

    • Reply Marionetka Mody 11 grudnia 2017 at 08:54

      Super ceny!
      Samochodu nie wypożyczaliśmy, bo jednak tam na drogach panuje lekki chaos i chyba byśmy się w tym nie odnaleźli. Z tego co się orientuję to bilety na komunikację są jednorazowe, kupowane u kierowcy – i tak robili wszyscy, lokalsi również. Nie widzieliśmy nikogo z biletami/kartami długoterminowymi. W każdym środku komunikacji (tramwaj, marszrutka, trolejbus) cena biletu jest inna, ale wszystko to groszowe sprawy.

  • Reply Zbynio 24 grudnia 2017 at 10:45

    Część bardzo fajnie że piszesz,nie przejmuj się krytyka taki,zawsze jakiś nawiedzony się znajdzie,mam pytanie,czy jesteś zorientowana co do tematu sanatoria w Odessie,oraz dancingi,zabawy dla osób po 50ce,bywają tam takie?głównie w części uzdrowiskowej Odessy? Zdrowych spokojnych Świąt!

    • Reply Marionetka Mody 27 grudnia 2017 at 08:25

      Dzięki! Niestety sanatoria i dancingi to zupełnie nie moje klimaty.

  • Reply Dorota 8 stycznia 2018 at 02:58

    Jechałam z Bukaresztu przez Mołdawię i Naddniestrze do Odessy na rowerze. Jako, że miałam mało czasu (całą wyprawa była podzielona na cztery odcinki) w Odessie spędziłam tylko jedną noc, a potem jeden dzień. Zależało mi przede wszystkim na zobaczeniu miejsca, gdzie Eisenstein nakręcił jedną z najsłynniejszych scen w historii kina – dla mnie to jest wystarczający powód by tam jechać. Morze, plaża, knajpy, fajne ceny to na pewno są kolejne. Również polecam! Btw, co do takich nieodkrytych wschodnich kurortów – Dagestan (autonomiczna republika w Rosji) jest takowym…Choć to już większe koszta dostania się tam (ja jechałam na rowerze z Kutaisi w Gruzji przez Osetię, Inguszetię, Czeczenię). Jednak o bezpieczeństwo chyba nie ma się co martwić (owszem są panowie z kałachami na ulicach, można zobaczyć czołg…). Mahaczkala lub Derbent, gdybyś szukała alternatywnego kurortu.

    • Reply Marionetka Mody 8 stycznia 2018 at 08:25

      Ale świetna przygoda! Akurat podczas naszego pobytu słynne schody były w remoncie i ich nie widzieliśmy, a mieszkaliśmy dosłownie 3 kroki od nich. 🙁

  • Reply triharts 10 stycznia 2018 at 20:42

    Ciekawe jak wyglądałby taki wypad z dzieciakami… Małymi… Kuszące jest ciepłe morze, muszę to rozważyć…

  • Reply Natalia 10 stycznia 2018 at 22:48

    Byliśmy w zeszłym roku , początkowo byłam nastawiona sceptycznie na pomysł męża (dodam że jechaliśmy własnym samochodem) ale wakacje jak najbardziej udane , plaże nie zatłoczone , mało obcokrajowców w większości Ukraińcy, ceny mega korzystne, ludzi bardzo sympatyczni i pomocni, po mieście warto poruszać się ‚uberem’ -szybko i tanio . Wrócimy tam na pewno tylko już pociągiem tym bardziej że jesteśmy z okolic Przemyśla

  • Leave a Reply