Jestem sknerą, no dobra żeby było ładniej powiem, że jestem najzwyczajniej w świecie oszczędna. Nie lubię wydawać kupy kasy na coś, co mogę kupić taniej. Ale nie lubię też rezygnować z odrobiny przyjemności i luksusu w życiu. Dlatego też z radością witam wszelkie gadżety ułatwiające oszczędzanie. I nie, tym razem nie chodzi o skarbonkę, a o pewną książkę…

Tak, książkę, a dokładniej przewodnik po 101 warszawskich restauracjach. Pomyślicie zapewne: no tak, kolejna książka bezsensownie przedstawiająca knajpy, które zapłaciły za reklamę, z której czytelnik zupełnie nic nie ma. I tu się mylicie – Go Out przedstawia ogromną korzyść dla korzystającego. Oprócz sensownych opisów restauracji, wycinków z menu z przykładowymi cenami i pięknych zdjęć otrzymujemy masę kuponów!

Jak to działa? Do każdej opisanej w przewodniku restauracji dostajemy 3 sztuki kuponu pod tytułem „drugie, tańsze danie główne za 1 zł”. Do książki dołączona jest karta członkowska – pokazujemy ją przy składaniu zamówienia i towarzysz naszych smakowych wojaży je za 1 zł!

Restauracje są podzielone na kategorie: złota – knajpy najdroższe, srebrna – średnie i brązowa – tanie. Dodatkowo istnieje podział na dzielnice. Cały przewodnik napisany jest w języku polskim i angielskim.

Moje uwagi? Więcej prawobrzeżnej Warszawy poproszę! I chyba lepiej byłoby wydać osobno wersję polską i angielską.

Cena? Dosyć spora, bo 199 zł, ale dla fanów jadania na mieście kwota ta zwraca się już po 2-3 wyjściach! No tyle razy to chyba nawet domatorzy jadają w restauracjach w ciągu roku.

Przyszłoroczną edycję można zakupić na tej stronie: http://www.go-out.com.pl/ ja się chyba skuszę. A tymczasem do końca roku nie gotuję i zwiedzam warszawskie knajpy!

Dodatkowo razem z Go Out mamy dla Was niespodziankę! Zgadnijcie co to? Zaraz na moim fanpage’u na facebooku pojawi się konkursidło!

SONY DSC

czytaj dalej

W chłodne dni mam w zwyczaju otulać się w to, co zapewnia mi jako taki komfort termiczny. Zwykle zimą wybieram więc wielgachne swetry, grube rajtuzy i wysokie, ocieplane kozaki. O ile rajtuzy i swetrzyska w sklepach dostępne są w ilościach hurtowych o tyle znalezienie sensownych, ciepłych kozaków za kolano w rozsądnej cenie graniczy z cudem. Już nawet nie wspominam o takim wynalazku na obcasie – nie istnieje coś takiego. Zimno się zbliżało, a ja ciągle biegałam w adidaskach. Na szczęście jak zwykle na ratunek przyszedł mi mój ulubiony sklep z butami merg.pl i zaopatrzył w uroczy kozak. Jeszcze drodzy Państwo wersję na słupku poproszę :)

SONY DSC

czytaj dalej

Dzisiaj trochę kiczu i powrót do lat ’80, a do tego wszystkiego zdjęcia na wsi jakbym właśnie się wybierała na cud miód disco w remizie. Ale cóż zrobić, taki miałam tandetny nastrój i wybierałam się na pierwszą prawdziwą randkę od 100 lat. Ta 30-letnia marynarka wisiała w mojej szafie już jakieś 4 lata. Używałam ją jedynie podczas sesji zdjęciowych, a i to rzadko. W końcu postanowiłam ją założyć i kosmicznie powiększyć swoje już i tak szerokie ramiona. Reszta już grzeczna, gładka i obcisła.

SONY DSC

czytaj dalej

Marionetka wybrała się na 4-dniowy urlop do Barcelony i… się trochę rozczarowała. Może dlatego, że nie była na urlopie 100 lat i oczekiwała szału, może dlatego, że doświadczyła w tym samym czasie niezłego zawirowania w życiu osobistym, ale miasto jej nie zachwyciło. No ok, jest ładne, stare, z klimatem, ale na zdjęciach wszystko wyglądało dużo lepiej. Wszystko jest takie jakieś brudne i niedorobione (szczególnie metro). Na ulicach już wiszą śnieżynki, na plaży opalają się ludzie, a ciepłej w wodzie grasują amatorzy morskich kąpieli. Ludzie są mili, chociaż ciężko mi zrozumieć ich tryby pracy. Jedzenie takie sobie, za to Sangria… mniami. Ceny kosmiczne – wszędzie na prawo i lewo wydaje się po 20 euro, czy to na obiad czy na wejście gdziekolwiek. Dlatego ograniczałam się do pieszych wycieczek i oglądania wszystkiego z zewnątrz. Turystów ilości optymalne, głównie Japończycy i Rosjanie. Jako Polacy spokojnie możemy rozrabiać, bo i tak wszystko zostanie zwalone na Rosjan. W naszej dzielnicy codziennie ok. 22 mieszkańcy walili łyżkami w garnki – ot taki wyraz chęci odłączenia Kataloni od Hiszpanii.

ak czy siak, cieszę się, że było mi to wszystko dane obejrzeć i trochę odpocząć, ale Budapesztu nic nie przebije:)

SONY DSC

czytaj dalej

Zima za pasem. Ja już zamarzam, szczególnie po odrobinie lata, którego miałam okazję doświadczyć w zeszłym tygodniu w Barcelonie, ale cóż zrobić, taki nasz smutny los… Jednak deprecha pourlopowa nie zabrała mi przyjemności spędzenia weekendu nad polskim morzem. Na spacer po plaży wybrałam zestaw przede wszystkim ciepły, z lekko grunge’owym klimatem. Uroczym, kobiecym dodatkiem jest delikatna bransoletka ze sklepu Sentiell. Ostatnio dostrzegłam deficyt delikatnej biżuterii w swojej sekretnej szufladzie z błyskotkami, czas to nadrobić!

SONY DSC

czytaj dalej