No dobra, nie ubieram się tak na letnie imprezki, gdyż moje letnie imprezki ograniczają się to ognisk/grillów w garażach, na wsiach, wśród krów i gęsi i raczej biała spódnica oraz wysokie buty by się na nich nie sprawdziły. Ale na pewno gdybym miała w planach nieco bardziej „miejską” letnią imprezkę ubrałabym się właśnie tak. I nie, nie wiem na co fotograf łapał ostrość…

summer-party-outfit czytaj dalej

Jestem bardzo toksyczna. Dzisiaj szczególnie. A to wszystko przez Internet. Zmiany są złe. Tamten stary ogarnęłam i śmigał z prędkością światła. Nowy działa z prędkością obrzydliwego, brązowego ślimaka bez skorupki. A mnie oczywiście czeka trochę roboty a tego posta będę dodawać przez 3 godziny co najmniej. Gryzę, drapię i wydłubuję oczy – a serio zwykle jestem oazą spokoju i trudno mnie wyprowadzić z równowagi.

print-mixing-blog-marionetka-mody

czytaj dalej

Udajmy, że ten post pojawił się wczoraj…

Tiul dopadł i mnie, a wydawałoby się, że to materiał zupełnie nie w moim klimacie, a jednak. W tiulową, sztywną, midi spódnicę postanowiłam zainwestować przed czekającym mnie pod koniec sierpnia weselem. Ale wisi w szafie już ponad miesiąc i mi tak przykro się zrobiło i postanowiłam założyć ją w nieco bardziej casualowym wydaniu na inną ważną okazję, a mianowicie swoje własne urodziny. Stuknęły mi 23 oczka, już nie jestem piękna i młoda. Poważny i zaawansowany wiek zobowiązuje mnie do ustatkowania się i ogarnięcia. Czas być poważną i odpowiedzialną. Brzmi strasznie!

Poprzedni rok był dla mnie przełomowy, zabrałam się za rzeczy, do których wcześniej brakowało mi zapału i odwagi. Oby kolejny rok był nieco spokojniejszy, tak spokojny i leniwy jak dzisiejszy dzień, który to spędzam praktycznie samotnie z tv i kompem. Poimprezujcie trochę za mnie Kochani!

Ps. zdjęcia w deszczu – piękna sprawa!

tulle-skirt-tiul-spónica

czytaj dalej

No i skończyło się bycie systematyczną jeszcze zanim się zaczęło, ale jakoś tak zwykle nie mogę się zebrać na zdjęcia. Aparat dźwigam bezsensownie, gdy już się umówię na foty za oknem pojawia się ściana deszczu, albo chomik zdechł, albo nie chce mi się malować, stroić i wyłazić z domu. Już więc kończę ze wszelkimi obietnicami i zapowiedziami systematyczności, genialnych zestawów jak z pokazów i zdjęć prosto z woga. Posty będą jak będą i tyle. Trochę mi głupio, że Was zaniedbuję, ale uwierzcie, że na chwilę obecną zaniedbuję wszytko – wciąż te same pozycje z kalendarza przepisuję na kolejne i kolejne dni.

Dzisiejsze foty to efekt szybkiego spotkania z Karoliną i Patrycją.

Zestaw codzienny bardzo, na dzień letni i upalny bardzo – oby takich wiecej. Lekka, przewiewna tkanina, jasny kolor, boho dodatki i czuję się ubrana jak ja, a nie jak przebieraniec chcący się wyróżnić na smętnej polskiej ulicy.

coral-jumpsuit-hippie

czytaj dalej

Dziś pobawię się trochę w gimbusa, bo mam gimbusiarską koszulkę z gimbusiarskim przesłaniem – ach jakież to romantyczne, nieprawdaż? Zestaw na dzień ciepły, przyjemny i warszawska patelnia jako prawdziwa patelnia, na której szło jajko usmażyć, a ja je sobie mogłam nawet sama znieść, bo spędziłam tam ok 3 godzin na wymiankach. Na szczęście towarzyszyła mi Patrycja, która jest autorką poniższych zdjęć, więc jajko zniosę kiedy indziej.

sporty-chic-casual czytaj dalej