Zastanawiałam się ostatnio czemu kobiety tak bardzo lubią się stroić, a tak rzadko mają ku temu okazję. Dlatego dziś mam dla Was mały apel, aby samodzielnie stwarzać sobie te okazje! Ja mam dzisiaj dla Was look z randki i to nie randki na mieście, a zwykłej domowej randki – kolacji, bez świec i całej otoczki.

Glamour look

Za inspirację do stworzenia stylizacji w klimacie Glamour posłużył  pierścionek złoty stylowy pochodzący ze sklepu Otien. W mojej tajnej skrzyni na biżuterię są same dziwactwa, brakowało mi ozdoby prostej, minimalistycznej i nowoczesnej, pasującej do każdej stylizacji. Taki właśnie jest rzeczony pierścionek. Nie odbarwia się, nie pozostawia zielonych śladów na palcach nawet po całym dniu noszenia. Nie mogę również przyczepić się do jakości wykonania – duży plus. A dziś znowu go mam na placu – chyba stanie się moim faworytem jesiennych stylizacji.

glamour

czytaj dalej

Rosegal – kolejny zagraniczny internetowy sklep/hurtownia z tanimi ciuszkami, w którym miałam okazję robić zakupy. Jak zwykle ilość cudownych rzeczy była tak ogromna, że gdyby nie ograniczony budżet musiałabym kupić jeszcze jedno mieszkanie, żeby pomieścić się z ciuchami. Do tego wysyłka znacznej części rzeczy jest darmowa, a sama obsługa sklepu jest bardzo przyjaźnie nastawiona do klienta. Kolejnym plusem jest dział Vintage – czyli miliony uroczych rozkloszowanych sukienek midi w stylu retro, pin up. No nie mogłam przejść obojętnie, gdy przypomniały mi się stare czasy kiedy styl vintage maltretowałam do upadłości. Ciuszki przyszły zaskakująco szybko. Czekałam tylko półtora tygodnia, gdzie często przesyłka z innego punku w Warszawie idzie dłużej niż ta paczuszka z Azji. W co się zaopatrzyłam? Zapraszam poniżej.

Vintage flower dress

Kilka razy rzeczy z podobnych sklepów docierały do mnie nieco inne niż na zdjęciach. Rozczarowywała długość, szerokość, jakość wykończenia i materiału – „ale czego się spodziewać przy takich cenach” myślałam. No ale szczerze mówiąc to co rozpakowałam teraz absolutnie mnie zaskoczyło. Pozytywnie na całe szczęście. Sukienka wygląda jak na zdjęciu (no dobra, jest tam nieco bardziej rozłożona), rozmiar i długość są idealne, no może nawet mam trochę za małe cycki do rozmiaru swojego brzuchola – zwykle sklepy tego typu oferują ciuchy dla lalek, ewentualnie niewyrośniętych nastolatek, a nie dla dziewczyn w rozmiarze XL i wzroście 175 cm. Największy jednak szok doznałam dotykając materiału i sprawdzając szwy. Materiał jest materiałem – nie poliestrem! Jest całkiem sztywny – czyli sukienka dobrze się układa na dole. Szwy są proste, porządne, nic się nie rozłazi. Jednym słowem jakość jest porównywalna do lepszych rzeczy w sieciówkach i to tylko za 18$. Do sukienki dobrałam sobie kolczyki – oczekiwałam plastikowego czegoś, dostałam metalową biżuterię. Kolejny plus! Założę je do innej stylizacji już niebawem.

Nie chciałam pisać samych superlatyw. Na serio starałam się znaleźć minusy. Tym razem się nie udało. Także jeśli chcecie nabyć tanie ciuszki z Azji – śmiało zamawiajcie z Rosegal – ja tym razem się nie przejechałam, chociaż widziałam, że i na ten sklep sporo ludzi marudzi.

Może niebawem napiszę post jak bezpiecznie zamawiać produkty z azjatyckich hurtowni. Ktoś chętny?

fot. Patrycja <3

vintage

czytaj dalej

I znowu nie jadłam rutinoscorbinu – następne fotki już będą na poziomie. Obiecuję!

To drugie i ostatnie zdjęcia z moich krótkich wakacji, ale po prostu stwierdziłam, że jak mają tak wyglądać to lepiej pocykam stylówki po powrocie.

Kwiaty i jeans

Połączenie, które zawsze kojarzy mi się z wakacyjnym luzem i spacerami wzdłuż Bałtyku. Ewentualnie nada się równie dobrze do odnajdywania drogi w labiryncie parawanów, lawirowania między ludźmi w drodze na plażę tak, aby nie zostać ugodzonym końcówką przeciwsłonecznego parasola w oka, aby przypadkiem nie dostać parawanowym młotkiem w stopę, bo akurat komuś wysypała się zawartość torebki. Jest to również idealna opcja jeśli nie chcemy zostać przejechani przez nadmorskie rowero-gokarty, które to otrzymały elektryczne silniki. Sukienka we wzór będzie doskonała także w budzie z goframi – kiedy to pół bitej śmietany z ciepłego gofra wyląduje na niej wraz z pokaźną porcją owoców w żelu. Ludzie po prostu pomyślą, że to jedna z plamek printu.

 

kwiaty i jeans

czytaj dalej

Tym wpisem rozpoczynamy kilka wakacyjnych stylizacji prosto znad morza. Co prawda już zapomniałam, że jeszcze tydzień temu byłam na urlopie, a następny szykuje się za jakieś xxx miesięcy w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale zdjęcia zostały. Mocno artystyczne, niewyraźne, z miną „weź już nie marudź tylko cykaj ostre zdjęcia”. Jak widać nie wyszło, muszę zacząć wcinać rutinoscorbin. No ale załóżmy, że ten niepokojąco niewyraźny efekt był w pełni zamierzony.

Na luzie

Na wakacjach zdecydowanie rezygnuję z glamu, wysokich butów i wszystkiego co niepraktyczne na rzecz 100% wygody. Najczęściej towarzyszą mi wtedy trampki lub sandały, luźna sukienka albo szorty (o ile jeszcze w jakieś jestem w stanie się wcisnąć). A Wy na wakacjach stroicie się bardziej niż na co dzień czy stawiacie na totalny luz?

na luzie

czytaj dalej

Mam bałagan. Jestem anonimowym bałaganiarzem. Bałaganu nienawidzę z całego serca. Lubię sprzątać, układać, porządkować. Czy to wszystko się wzajemnie nie wyklucza. Otóż jak widać po moim otoczeniu bycie perfekcyjną panią domu i bałaganiarą idą ze sobą w doskonałej parze. Jestem zbieraczem, ciężko mi rozstawać się z rzeczami, z których mógłby być jakiś użytek. No dobra, szkoda mi wyrzucać, ze sprzedawaniem nie mam problemu. Ale zanim wszystkie niezbędne mi toboły sprzedam minie rok, albo i więcej. Więc leżą. Leżą i robią bałagan. Bo największy bałagan mam zawsze po sprzątaniu. Do tego dochodzi kanapa, która wężem być chciała i zrzuciła skórę, ale coś w nową obrosnąć nie potrafi, zostawiając jedynie czerwone kropki z modnego skaju na wszystkim czego się dotknie, które następnie niby to przypadkiem roznoszą się po całym domu do 3 minut od odkurzania. A bałagan na zewnątrz jest równoznaczny z bałaganem wewnątrz. Tym razem to nie ja promieniuję, a wchłaniam przez pory skórne nieporządek. I szumi mi w głowie, i nie wiem co mam robić, i żal mi, i nie żal, i olewam wszystkich jednocześnie uważnie biorąc do siebie wszystko co powiedzą. Czy w jednej osobie może mieścić się aż tyle sprzeczności? Wmawiam sobie, że po przeprowadzce wszystko się unormuje. Zminimalizuję liczbę tobołów, zacznę żyć zdrowo, fit, będę dbała o porządek, siebie i swoją głowę. Czyżby te 5 km potrafiło nieco zagiąć czas, wydłużyć dobę i ponownie skręcić zwoje mózgowe?

Kombinezon oversize

Rewelacja wakacyjna. Zmieściłam się w kombinezon! I olać to, że jest to ciuch 2 rozmiary za duży. Cieszę się, że mieszczę się w cokolwiek. Dla niepoznaki otoczyłam się czernią, chociaż wiem, że ona wcale nie wyszczupla. A już na pewno nie tyle ile by sobie Kasia życzyła. Tu mi wisi, tam powiewa, ale i tak kombinezony wymiatają i będzie ich dużo na te nasze resztki lata, chociaż nadal staram się tego wyrażenia nie dopuszczać do swojej głowy.

foto. Olga <3

kombinezon czytaj dalej