Dzisiaj trochę kiczu i powrót do lat ’80, a do tego wszystkiego zdjęcia na wsi jakbym właśnie się wybierała na cud miód disco w remizie. Ale cóż zrobić, taki miałam tandetny nastrój i wybierałam się na pierwszą prawdziwą randkę od 100 lat. Ta 30-letnia marynarka wisiała w mojej szafie już jakieś 4 lata. Używałam ją jedynie podczas sesji zdjęciowych, a i to rzadko. W końcu postanowiłam ją założyć i kosmicznie powiększyć swoje już i tak szerokie ramiona. Reszta już grzeczna, gładka i obcisła.

SONY DSC

czytaj dalej

Marionetka wybrała się na 4-dniowy urlop do Barcelony i… się trochę rozczarowała. Może dlatego, że nie była na urlopie 100 lat i oczekiwała szału, może dlatego, że doświadczyła w tym samym czasie niezłego zawirowania w życiu osobistym, ale miasto jej nie zachwyciło. No ok, jest ładne, stare, z klimatem, ale na zdjęciach wszystko wyglądało dużo lepiej. Wszystko jest takie jakieś brudne i niedorobione (szczególnie metro). Na ulicach już wiszą śnieżynki, na plaży opalają się ludzie, a ciepłej w wodzie grasują amatorzy morskich kąpieli. Ludzie są mili, chociaż ciężko mi zrozumieć ich tryby pracy. Jedzenie takie sobie, za to Sangria… mniami. Ceny kosmiczne – wszędzie na prawo i lewo wydaje się po 20 euro, czy to na obiad czy na wejście gdziekolwiek. Dlatego ograniczałam się do pieszych wycieczek i oglądania wszystkiego z zewnątrz. Turystów ilości optymalne, głównie Japończycy i Rosjanie. Jako Polacy spokojnie możemy rozrabiać, bo i tak wszystko zostanie zwalone na Rosjan. W naszej dzielnicy codziennie ok. 22 mieszkańcy walili łyżkami w garnki – ot taki wyraz chęci odłączenia Kataloni od Hiszpanii.

ak czy siak, cieszę się, że było mi to wszystko dane obejrzeć i trochę odpocząć, ale Budapesztu nic nie przebije:)

SONY DSC

czytaj dalej

Zima za pasem. Ja już zamarzam, szczególnie po odrobinie lata, którego miałam okazję doświadczyć w zeszłym tygodniu w Barcelonie, ale cóż zrobić, taki nasz smutny los… Jednak deprecha pourlopowa nie zabrała mi przyjemności spędzenia weekendu nad polskim morzem. Na spacer po plaży wybrałam zestaw przede wszystkim ciepły, z lekko grunge’owym klimatem. Uroczym, kobiecym dodatkiem jest delikatna bransoletka ze sklepu Sentiell. Ostatnio dostrzegłam deficyt delikatnej biżuterii w swojej sekretnej szufladzie z błyskotkami, czas to nadrobić!

SONY DSC

czytaj dalej

Dzisiaj stylizacji nie będzie. Wychodzę rano z domu jest szarówa, wychodzę z pracy jest ciemno. Do tego ostatnie 10 dni spędziłam w łóżku i umierałam. Nie mam sił, czasu, warunków do blogowych zdjęć. Chyba znów nastał czas, żeby rozpakować domowe studio. Dlatego też tym razem pokażę Wam Warszawę jako miasto grzechu, a siebie jako damulkę wartą grzechu. Ot taki sobie projekt modelingowy wymyśliłam. Dziękuję świetnej, niezastąpionej ekipie za realizację na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że i Wam zdjęcia się spodobają.

Zdjęcia wykonał Piotr Stankiewicz

Makijaż wyszedł spod ręki Kasi Gajewskiej

Za pomoc dziękujemy Kasi Banaszek

IMG_5145

czytaj dalej

Dziękuję tym dwóm niepozornym panom za muzykę, która uwrażliwia, ale nie tylko za muzykę. Dzisiaj stali się oni moją inspiracją i wyroczniami mody. Gdy myślę „obcisły golf” widzę przed oczami lata 60, gdy myślę „marynarka + obcisły golf” widzę duet Simon&Garfunkel w latach 60 na scenie wykonujący Sound of Silence. To są moje ulubione klimaty. Gdybym mogła przenieść się w czasie i w miejscu wybrałabym właśnie lata 60 i Stany Zjednoczone…

Fotki wykonał Paweł Arczewski

_DSC9633

czytaj dalej